Last minute

Marzy mi się tyle rzeczy. Wycieczki (mogą być last minute), wyśmienity, bogaty i przystojny mąż (byle nie przedstawiciel handlowy), piękny samochód (koniecznie Mercedes) i duży lokal. Wszystko to wymyśliłam będąc już małą dziewczynką. W tej chwili mam trzydzieści lat i do niedawna nie byłam bliższa spełnieniu choćby jednej z moich mrzonek. Dlaczego? Od kiedy wyszłam z mieszkania i przeprowadziłam się na okres studiów nie miałam na nic czasu. Jednakże profil mojego kierunku nie gwarantował mi dochodowej pracy. Podstawową nadzieją było znalezienie bogatego męża, co w kręgach jakich się obracałam było niemożliwe. Byłam ogromnie sfrustrowana i nie wiedziałam co mam ze sobą zrobić. Wybrałam się więc do terapeuty żeby poukładać własne życie.Horrendalna cena usług, , a ponadto brak realnego zaangażowania lekarza w moją sprawę przy tym mnie załamały. Straciłam wiarę w instytucję jaką jest poradnia terapeutyczna, za to wierzę w siebie. Zdałam sobie sprawę, że adekwatny stopień samoświadomości i poczucia spełnienia zależy jedynie ode mnie. Wzięłam życie we prywatne ręce i pruję poprzez nie jak omega poprzez jezioro przy dobrym wietrze (tylko gdzie ten amant?).