Kobieca ejakulacja

Kobieca ejakulacja? Tak, jest to możliwe. Niektórzy twierdzą czasem, że jest to w istocie mocz. Jednak jest on chemicznie prawie identyczny, jak ten produkowany przez męską prostatę, pominąwszy spermę.Kobieta jednak nie ma prostaty, choć w istocie nie jest to całkiem prawda. Stwierdzono lat temu parę, że panie mają jej odpowiednik. I nie jest przypadkowe, że kobiecy punkt G lokalizuje się w miejscu, w którym mężczyźni mają prostatę. Jest jednak jedna nad wyraz istotna różnica: u panów orgazm i ejakulacja jest jednoczesna, zaś u pań niekoniecznie.Najsensowniej jednak sprawdzić w praktyce i przekonać się czy tak jest w istocie. Przed rozpoczeciem tego „testu” bezwzględnie kobieta musi wypróżnić pęcherz moczowy. Mężczyzna musi nie zapomnieć również, że kobieta musi być odpowiednio podniecona.Pierwsze zadanie: odnaleźć punkt G. Mężczyzna wsuwając do pochwy jeden lub dwa nawilżone palce na głębokość około jednego palca odnajdzie go na przedniej ściance. Łatwo go odróżnić od reszty, bo punkt G różni się strukturą od reszty mięśni pochwy, a łatwiejsze będzie to zadanie, gdy kobieta jest pobudzona, ponieważ staje się nabrzmiały.Czas by rozpocząć dotykanie punktu G i obowiązkowo dokładnie obserwować reakcje kobiety. Czasami kobieta może zacząć odczuwać potrzebę oddania moczu. Opróżniony pęcherz daje pewność, że to tylko takie odczucie. W żadnym przypadku nie wolno przerywać, a po uspokojeniu się wszystko stanie się normalne i do przyjęcia. Pobudzając punkt G trzeba podtrzymywać stan podniecenia partnerki, a ona winna być rozluźniona i poddać się biegowi spraw. Aż do czasu wytrysku.Kiedy to nastąpi, wytryśnie przezroczysty płyn. I nie będzie to wcale mały strumyczek.