Chińczycy będą produkować dla nas.

Nadal nie mogę zapomnieć o naszym dzisiejszym zebraniu w pracy, w trakcie którego szef poinformował nas o konieczności redukcji kosztów. W pierwszej chwili wpadła nam do głów pomysł o redukcji etatów w naszym zakładzie, ale chodziło o zmniejszenie kosztów produkcji poprzez likwidację niektórych działów.Nie wiedząc skąd wzięła się potem plotka, że nasz szef planuje powierzyć pewną fazę procesu produkcji Chińczykom. Skąd taki myśl pytaliśmy przejęci? Niemniej jednak największa plotkara w spółce nie miała wręcz zamiaru przestawać mówić, podczas kiedy wszyscy staliśmy w totalnym osłupieniu. Kontynuowała osobiste mądrości na temat tego, że import z Chin to przyszłość dla tych, którzy zajmują się handlem, że sprowadzanie z Chin bardziej się opłaca, że koszty wyprodukowania partii materiału są tam o dużo niższe oraz dodatkowo na 100%, że Chiny handel jest  w wielu wypadkach wdrażany dla poprawy funkcjonowania przedsiębiorstw.Dalej nie wierzyliśmy jak to możliwe. Jak i importować z Chin i równocześnie utrzymać produkcję na w miarę wysokim poziomie, ażeby zagwarantować utrzymanie pracownikom? W końcu odezwał się starszy kolega, który przedstawił nam pokrótce oferty korporacji zajmujących się importem z Chin tak jak, np. China Orient Express. Wyjaśnił nam, że można zawrzeć umowę na wyprodukowanie jakichś elementów, a dosłownie całych produktów po atrakcyjnych cenach i w dużych ilościach, a ta firma zajmuje się wszystkimi formalnościami i działaniami związanymi z importem.Na następnej naradzie ku naszemu zadowoleniu szef zdementował te plotki i wszystko wróciło do normy. To zostały prawdopodobnie najgorsze dni w trakcie mojej pracy dla tego zakładu.